Opis
Free Download Manager (w skrócie FDM) to darmowy menedżer pobierania dla Windows, macOS, Linuksa i Androida. Dzieli plik na kilka równoległych strumieni, potrafi wznowić przerwane pobieranie, przejmuje odnośniki z przeglądarki, obsługuje torrenty, kolejkuje zadania i ogranicza wykorzystanie łącza. W skrócie: solidne i naprawdę bezpłatne narzędzie dla osób, które regularnie ściągają duże pliki z wolnych lub niestabilnych serwerów — ale przeciętnemu użytkownikowi współczesna przeglądarka wystarczy, a historia tego programu wymaga jednego ważnego komentarza, który znajdziesz niżej.
Co potrafi Free Download Manager
Pobieranie w wielu strumieniach — i czego ono nie zrobi
Najczęściej reklamowana funkcja menedżerów pobierania polega na podzieleniu pliku na fragmenty i ściąganiu ich jednocześnie kilkoma połączeniami HTTP. Warto od razu rozwiać nieporozumienie: taki podział nie zwiększa przepustowości Twojego łącza ani o jeden megabit. Pomaga wyłącznie wtedy, gdy serwer po drugiej stronie ogranicza prędkość pojedynczego połączenia — a to w internecie zdarza się często, zwłaszcza na darmowych serwerach plików i w starszych archiwach. Jeśli serwer nie dławi jednego połączenia, albo wąskim gardłem jest Twój własny dostęp do sieci, FDM nie pobierze pliku szybciej niż przeglądarka. Niektóre serwery wprost odrzucają wiele równoległych żądań z jednego adresu, więc zbyt agresywne ustawienia potrafią pobieranie wręcz spowolnić.
Wznawianie przerwanych pobrań
To funkcja, która w praktyce bywa cenniejsza od samego przyspieszania. Jeśli serwer obsługuje żądania zakresowe, FDM wznowi pobieranie po zerwaniu połączenia, po usypianiu laptopa czy po restarcie programu, zamiast rozpoczynać kilkugigabajtowy plik od zera. Przy słabym Wi-Fi, LTE w ruchu lub kapryśnym serwerze różnica jest odczuwalna.
Integracja z przeglądarką
Producent udostępnia rozszerzenia dla przeglądarek, które przechwytują kliknięcia w odnośniki do plików i przekazują je do FDM. Dzięki temu nie trzeba ręcznie kopiować adresów. Rozszerzenie można też wyłączyć i wklejać adresy samodzielnie, jeśli wolisz, by przeglądarka nie oddawała pobierania zewnętrznemu programowi.
Torrenty
FDM ma wbudowanego klienta BitTorrent: obsługuje pliki .torrent i odnośniki magnet, więc jedno okno starcza na pobieranie z serwerów i z sieci P2P. To wygodne, ale pod względem możliwości wbudowany klient nie dorównuje wyspecjalizowanym programom — jeśli torrenty są dla Ciebie podstawą, lepszym wyborem będzie qBittorrent z regułami RSS, pobieraniem sekwencyjnym i interfejsem webowym.
Harmonogram, kolejki i limity prędkości
Zadania można ustawiać w kolejce i uruchamiać o wybranej godzinie — na przykład nocą — a program po zakończeniu pracy potrafi wyłączyć komputer. Globalny limit prędkości przydaje się wtedy, gdy ktoś w domu właśnie rozmawia przez wideo albo gra: bez ograniczenia pobieranie wielostrumieniowe potrafi zapchać całe łącze i zwiększyć opóźnienia. FDM porządkuje też pobrane pliki, kierując je do folderów według typu.
Czy w 2026 roku menedżer pobierania jest jeszcze potrzebny?
Odpowiadamy wprost: dla większości osób raczej nie. Przeglądarki od lat same wznawiają przerwane pobrania, mają własną listę zadań i radzą sobie z plikami o wielkości kilkudziesięciu gigabajtów. Jeśli ściągasz kilka plików w miesiącu z szybkich, porządnie działających serwerów, osobny program nie da Ci nic poza dodatkową ikoną w zasobniku.
Menedżer pobierania nadal ma jednak sens w konkretnych sytuacjach: przy niestabilnym połączeniu, które zrywa transfer co kilka minut; przy dużych plikach z wolnych źródeł, takich jak archiwa, serwery uczelniane czy darmowe hostingi plików limitujące jedno połączenie; gdy potrzebujesz kolejki i harmonogramu, bo pobierasz dziesiątki plików i chcesz zrobić to w nocy; oraz gdy świadomie ograniczasz pasmo, by pobieranie nie przeszkadzało reszcie domowników. Jeśli rozpoznajesz w tym swój scenariusz, FDM jest dobrym kandydatem. Jeśli nie — spokojnie zostań przy przeglądarce.
Incydent bezpieczeństwa z lat 2020–2022: to musisz wiedzieć
Przy tym programie nie da się pominąć jednej sprawy i uważamy, że uczciwiej jest opisać ją dokładnie, niż przemilczeć albo rozdmuchać.
Co dokładnie się stało
W raporcie opublikowanym we wrześniu 2023 roku zespół Kaspersky na blogu Securelist opisał, że część osób, które na stronie freedownloadmanager.org klikały przycisk pobierania wersji dla Linuksa, była przekierowywana na obcą domenę (fdmpkg[.]org) i otrzymywała spreparowany pakiet .deb. Według analizy Kaspersky skrypt poinstalacyjny takiego pakietu instalował w systemie backdoora uruchamianego przez wpis w cronie oraz skrypt wykradający dane: informacje o systemie, historię przeglądania, zapisane hasła, pliki portfeli kryptowalut i dane uwierzytelniające do usług chmurowych. Część odwiedzających otrzymywała przy tym pakiet całkowicie prawidłowy, co utrudniało wykrycie problemu. Kaspersky datuje działanie kampanii na okres od 2020 do 2022 roku i stwierdza, że w momencie publikacji raportu była już nieaktywna.
Trzy rzeczy wymagają podkreślenia, bo w sieci bywają mylone. Po pierwsze: zainfekowany nie był sam program FDM, lecz pakiet .deb serwowany z zewnętrznej domeny po przekierowaniu ze zmanipulowanej podstrony. Po drugie: Kaspersky nie znalazł zainfekowanego pakietu .rpm, choć zaznacza, że ręczne przekonwertowanie złośliwego .deb na .rpm wraz ze skryptem poinstalacyjnym również doprowadziłoby do infekcji. Po trzecie: analiza dotyczy wyłącznie wersji dla Linuksa — nie wersji dla Windows.
Co powiedział producent
W oświadczeniu z 13 września 2023 roku, opublikowanym na firmowym blogu, zespół FDM potwierdził, że został poinformowany przez Kaspersky Lab o kompromitacji podstrony pobierania dla Linuksa i że dotyczyło to osób pobierających program w latach 2020–2022. Producent napisał, że problem mogło napotkać znacznie mniej niż 0,1% odwiedzających, że luka została zamknięta przy aktualizacji strony w 2022 roku oraz że dla użytkowników Windows i macOS witryna była bezpieczna. Zalecił osobom, które mogły pobrać zły pakiet, przeskanowanie systemu i zmianę haseł, a kilka dni później udostępnił skrypt kontrolny linux_malware_check.sh, który sam zagrożenia nie usuwa, a jedynie je wykrywa; przy pozytywnym wyniku producent radzi przeinstalowanie systemu. Oficjalną stronę pobierania dla Linuksa znajdziesz dziś pod adresem freedownloadmanager.org.
Jak to oceniamy
To był poważny incydent łańcucha dostaw i trzy lata to bardzo długo, tym bardziej że użytkownicy sygnalizowali dziwne zachowanie pakietu już w 2020 roku. Jednocześnie: problem dotyczył jednej platformy, jest zamknięty, producent przyznał się do niego publicznie i wydał narzędzie diagnostyczne. Nasza praktyczna rada jest prosta — pobieraj FDM wyłącznie ze stron na domenie producenta (nasze przyciski kierują właśnie tam), a jeśli w latach 2020–2022 instalowałeś pakiet .deb z FDM na komputerze, który nadal używasz, uruchom na nim skrypt producenta i dla pewności przeskanuj system narzędziem w rodzaju Malwarebytes.
Reklamy i dodatkowe oprogramowanie
FDM jest w pełni bezpłatny: nie ma wersji Pro, płatnej subskrypcji ani okresu próbnego. Program nie wyświetla reklam we własnym interfejsie, a instalatory dostępne w chwili pisania tego tekstu nie proponują dołączonego oprogramowania — żadnych pasków narzędzi, zmian wyszukiwarki czy „ofert partnerskich”. Potwierdzają to także redakcyjne opisy w renomowanych archiwach oprogramowania. Nie jest to natomiast projekt open source: spotykane jeszcze w sieci wzmianki o licencji GPL dotyczą archaicznej serii 3.x, a nie rozwijanej dziś wersji 6.
Którą wersję pobrać
Nasze przyciski pobierania celowo kierują na oficjalne strony pobierania producenta — osobno dla Windows, macOS, Linuksa i Androida — zamiast na bezpośrednie adresy plików. Producent podmienia pliki pod adresami „latest” w miejscu i nie publikuje dla nich trwałych odnośników, a po historii opisanej wyżej uważamy, że lepiej odesłać Cię na stronę producenta, niż na adres, którego nie możemy na bieżąco weryfikować. Na stronie producenta dla większości komputerów właściwy będzie 64-bitowy instalator dla Windows; wersja 32-bitowa pozostaje dla starych systemów. Użytkownicy Maca pobierają obraz .dmg, a na Linuksie producent udostępnia pakiety .deb i .rpm. Wersję na Androida publikuje w Google Play SoftDeluxe, Inc. — zwróć uwagę, że to inna nazwa wydawcy niż na komputerach, co jest normalne, ale warto o tym wiedzieć przy sprawdzaniu autentyczności aplikacji: listing w Google Play.
Nie podajemy sum kontrolnych SHA-256, ponieważ producent ich nie publikuje, a pliki pod adresami „latest” są podmieniane w miejscu — nie mamy więc oficjalnej wartości, z którą moglibyśmy je porównać. W świetle opisanego wyżej incydentu to realna wada i zachęcamy producenta do zmiany tego stanu rzeczy.
Nasz werdykt
Dla kogo: dla osób z niestabilnym internetem, dla tych, którzy ściągają duże pliki z wolnych archiwów, i dla wszystkich, którym przydaje się kolejka, harmonogram oraz twardy limit pasma. Dla kogo nie: dla użytkownika, który pobiera kilka plików miesięcznie z szybkich serwerów — przeglądarka zrobi to samo bez dodatkowego programu; dla fanów torrentów, którym wystarczy dedykowany klient; i dla osób, które po historii z 2023 roku wolą narzędzie o otwartym kodzie.
Wady i ograniczenia
Brak oficjalnych sum kontrolnych i podpisów plików. Zamknięty kod źródłowy. Przyspieszenie działa tylko na serwerach dławiących pojedyncze połączenie, więc efekt bywa zerowy. Wbudowany klient torrent jest podstawowy. Interfejs, choć schludny, miejscami sprawia wrażenie przeładowanego, a lista zmian w kolejnych wydaniach jest publikowana bardzo oszczędnie.
Najczęstsze pytania
Czy Free Download Manager jest darmowy?
Tak, w całości i bez wersji płatnej. Nie jest to jednak oprogramowanie open source.
Czy program jest po polsku?
Tak, polski interfejs jest dostępny i wybiera się go w ustawieniach.
Czy FDM jest bezpieczny?
Obecne wersje pobrane z oficjalnej witryny nie są uznawane za zagrożenie. Opisany wyżej incydent dotyczył pakietu .deb rozsyłanego przez zmanipulowaną podstronę w latach 2020–2022 i jest zamknięty.
Czy FDM przyspieszy moje pobieranie?
Tylko wtedy, gdy serwer ogranicza prędkość jednego połączenia. Program nie zwiększa przepustowości Twojego łącza.
- Całkowicie darmowy, bez wersji płatnej i bez reklam
- Instalator nie proponuje dodatkowego oprogramowania
- Skuteczne wznawianie przerwanych pobrań
- Wersje dla Windows, macOS, Linuksa i Androida
- Wbudowany klient torrent i integracja z przeglądarką
- Kolejki, harmonogram i limity prędkości
- Polski interfejs
- Producent nie publikuje sum kontrolnych ani podpisów plików
- Zamknięty kod źródłowy
- Przyspieszenie działa tylko na serwerach dławiących jedno połączenie
- Wbudowany klient torrent ma podstawowe możliwości
- Bardzo oszczędnie publikowana lista zmian
- W latach 2020–2022 podstrona pobierania dla Linuksa rozsyłała złośliwy pakiet .deb (sprawa zamknięta)
Specyfikacja
- Licencja
- Darmowa · za darmo
- Język
- polski, angielski
- System
- Windows, macOS, Linux, Android
- Producent
- FreeDownloadManager.ORG
- Zaktualizowano
- 22.09.2026
Historia wersji
- 6.35.1AKTUALNA · Wersja 6.35.1 (build 7021). Oficjalna lista zmian producenta jest niedostępna dla automatycznego odczytu, dlatego numer wersji i datę wydania ustaliśmy przez porównanie niezależnych źródeł: archiwów FileHorse i Softantenna (oba podają 6.35.1 z 22 września 2026 r.), repozytorium Homebrew Cask (6.35.1) oraz listingu w Google Play, gdzie aplikacja na Androida była aktualizowana 21 września 2026 r. Producent nie publikuje sum kontrolnych plików.Pobierz
Oceny użytkowników
Jeszcze nikt nie ocenił — bądź pierwszy.